RSS
piątek, 13 lipca 2012

Co to znaczy kiepska recenzja? To nie recenzja, w której ktoś miażdży lub krytykuje mój tekst, stawiając merytoryczne zarzuty. To nie taka, w której ktoś polemizuje ze mną, porównuje mój tekst z innymi, ma zarzuty do konstrukcji, języka, maniery, wydźwięku. Nie, takie recenzje czytam z uwagą, po kilka razy, bo wiele się z nich uczę.

Kiepskie recenzje to te niezdarne kompilacje notki z okładki i recenzji z innych blogów okraszone kilkoma zdaniami autorki/autora udającymi pogląd własny, o wydźwięku na ogół pochlebnym. Pamięć do prozy mam prawie fotograficzną, więc te nieudolnie poklejone mozaiki od razu rzucają mi się w oczy. Co gorsza to wszystko jest napisane taką polszczyzną, że zęby bolą, autorom mylą się związki frazeologiczne, stosują błędne związki rządu (tak, to z gramatyki), w niewłaściwych znaczeniach używają słów ze słownika wyrazów obcych. Po przeczytaniu takiej recenzji wpadam w zadziwienie, któremu towarzyszy parogodzinny niesmak. Jest tyle innych pięknych hobby na „r”, czy trzeba akurat być recenzentką/recenzentem?

W takiej „ocenie” czuję dużo pogardy dla autorki i jej pracy. Po co dzielić się czymś takim? Może wystarczy pocieszyć się lekturą, a wnioski zapisać sobie w notesiku?

11:30, annafryczkowska
Link Komentarze (2) »