RSS
środa, 23 stycznia 2013

W ostatnich dniach dostałam kilkaset listów od rodziców, których dzieci palą/biorą narkotyki i rozwalają sobie życie; od nastolatków zatroskanych, że kolega pali i co mają z tym zrobić; od rodziców w podobnej sytuacji (samobójstwo po narkotykach); od osób, które chcą działać w fundacji, gdyby powstała; od osób, które pod wplywem moich apeli przetestowały dzieci i ku swojej zgrozie odkryły, że i one mają problem. Dostaję też mnóstwo zwykłych, dobrych listów z wyrazami wsparcia. Dziękuję. Postaram się odpisać wszystkim.

To, co się dzieje teraz w mediach, zaskoczyło mnie. Nigdzie nie wypowiadałam się o moich poglądach na kwestię legalizacji tzw. miękkich narkotyków. Nigdzie nie mówiłam nic o penalizacji posiadania. Nigdy nie miałam i nie mam zamiaru angażować się w polityczno-ekonomiczne spory. Jeśli na palenie/branie decydują się dorosłe osoby, jest to ich decyzja i ich sprawa, mnie nic do tego.

Mnie chodzi o coś zupełnie innego. Chodzi mi o dzieci (tak, dilerzy trafiają nawet do podstawówek) i nastolatków.

Moje przesłanie jest dość proste: rodzice, obserwujcie uważnie swoje dzieci pod kątem ewentualnego używania substancji psychoaktywnych, a najlepiej róbcie im na to testy. Test z moczu lub śliny można zrobić samemu w domu, kupuje się go w niemal każdej aptece.

Zanim zrobicie test, zajrzyjcie do internetu, dzieciaki dzielą się dziesiątkami sposobów na oszukiwanie tych testów. Bądźcie świadomi, zainwestujcie w lepsze testy, nie dajcie się oszukać i róbcie je w miarę regularnie.

Dilerzy niestety są wszędzie, uderzają do dzieci i nastolatków na różne sposoby, a towar, który sprzedają, bywa niekiedy bardzo zanieczyszczony. Choć nieprawdą jest jakoby czysta marihuana była nieszkodliwa. Jej wpływ na rozwijający się organizm bywa zgubny, a u depresyjnych czy lękowych nastolatków wydobywa na wierzch najgorsze rzeczy.

Tu więcej na ten temat:

http://www.rcpsych.ac.uk/expertadvice/translations/polish/konopieindyjskiemarihuana.aspx

I po angielsku:

http://www.talktofrank.com/drug/cannabis#aka=Marijuana

I moje drugie przesłanie: jeśli myślicie, że dziecko zadbane, porządnie wychowane, kochane, z którym się dużo rozmawia i ma niezły kontakt, jest bezpieczne, to nieprawda. To nie jest problem zaniedbanych nastolatków. To jest problem wszystkich nastolatków, bo wszystkie mają z narkotykami kontakt, narkotyki są w każdej szkole albo pod każdą szkołą, można je kupić pod każdym centrum handlowym i spróbować na prawie każdej imprezie. Jedne dzieciaki umieją odmówić, inne chcą zaekspeerymentować. I nie mamy nigdy pewności, czy nasze ukochane dziecko nie postanowiło spróbować tego, co zachwalają w mediach prawie wszyscy, a co ma na wyciągnięcie ręki.

Rodzice, róbcie swoim nastoletnim dzieciom testy i tyle.  Może się uda uniknąć kolejnych tragedii, może się uda uniknąć rozwalonej psychiki u kolejnych młodych ludzi.

 

 

 

 

12:49, annafryczkowska
Link Komentarze (17) »
niedziela, 20 stycznia 2013

W moim, naszym życiu stało się coś bardzo trudnego. Może najtrudniejszego dla człowieka. Rodzica. Nie jest mi łatwo o tym opowiadać, każda rozmowa, kazdy wywiad kosztuje mnie tyle, że potem czuję się, jakby przerzuciła tonę węgla. To nie przynosi ulgi, przeciwnie.

Po co to więc robię?

Bo chcę zapobiec podobnym tragediom w innych rodzinach. Wiem, że można być blisko dziecka, można być w domu, gdy wraca ze szkoły, można z nim dużo rozmawiać i jeździć z nim na wakacje, nie mieć tematów tabu, a jednak wiedzieć o nim tylko tyle, ile ono samo chce powiedzieć. I może się zdarzyć, że to co ukrywa, jest bardzo niebezpieczne. Nam się to zdarzyło. Ale nie chcę, żeby zdarzyło się jeszcze komukolwiek innemu.

Po to opowiadam naszą historię. Po to zakładam fundację. Po to wszystkim znajomym rodzicom nastolatków mówię: róbcie dzieciakom testy na narkotyki. Na wszelki wypadek. Bo problem jest bardziej rozpowszechniony, niż wam i nam się zdaje. I groźniejszy, niż mogłoby się wydawać.

Opowiedziałam o tym, jak umiałam. Na dobór zdjęć i komentarze nie mam wpływu. Możecie myśleć o nas jako o rodzicach najgorsze rzeczy, pewnie i tak nie będą gorsze niż to, co podsuwa nam własne poczucie winy. Staraliśmy się, ale widać nie wystarczająco.

Wyciagnijcie jednak z tego jedną naukę: może się zdarzyć, że nie znacie swojego nastolatka tak dobrze, jak wam się wydaje. I może się zdarzyć, że ta niewiedza skończy się tragedią.

Osądzajcie więc, jesli musicie, ale przyjrzyjcie się tez swoim dzieciom. I zróbcie im test, róbcie je regularnie. Dilerzy są wszędzie, pod każdą szkołą, w każdym centrum handlowym. Trawa i inne narkotyki są prawie na kazdej imprezie nastolatków.

Moja koleżanka, gdy dowiedziała się o naszej historii, czym prędzej zrobiła test swojemu nastoletniemu synowi.  Nic nie wskazywało na to, że pali cokolwiek, że bierze cokolwiek. W moczu syna wyszła heroina, marihuana i morfina.

 

 

10:53, annafryczkowska
Link Komentarze (28) »