Blog > Komentarze do wpisu

Dość proste przesłanie

W ostatnich dniach dostałam kilkaset listów od rodziców, których dzieci palą/biorą narkotyki i rozwalają sobie życie; od nastolatków zatroskanych, że kolega pali i co mają z tym zrobić; od rodziców w podobnej sytuacji (samobójstwo po narkotykach); od osób, które chcą działać w fundacji, gdyby powstała; od osób, które pod wplywem moich apeli przetestowały dzieci i ku swojej zgrozie odkryły, że i one mają problem. Dostaję też mnóstwo zwykłych, dobrych listów z wyrazami wsparcia. Dziękuję. Postaram się odpisać wszystkim.

To, co się dzieje teraz w mediach, zaskoczyło mnie. Nigdzie nie wypowiadałam się o moich poglądach na kwestię legalizacji tzw. miękkich narkotyków. Nigdzie nie mówiłam nic o penalizacji posiadania. Nigdy nie miałam i nie mam zamiaru angażować się w polityczno-ekonomiczne spory. Jeśli na palenie/branie decydują się dorosłe osoby, jest to ich decyzja i ich sprawa, mnie nic do tego.

Mnie chodzi o coś zupełnie innego. Chodzi mi o dzieci (tak, dilerzy trafiają nawet do podstawówek) i nastolatków.

Moje przesłanie jest dość proste: rodzice, obserwujcie uważnie swoje dzieci pod kątem ewentualnego używania substancji psychoaktywnych, a najlepiej róbcie im na to testy. Test z moczu lub śliny można zrobić samemu w domu, kupuje się go w niemal każdej aptece.

Zanim zrobicie test, zajrzyjcie do internetu, dzieciaki dzielą się dziesiątkami sposobów na oszukiwanie tych testów. Bądźcie świadomi, zainwestujcie w lepsze testy, nie dajcie się oszukać i róbcie je w miarę regularnie.

Dilerzy niestety są wszędzie, uderzają do dzieci i nastolatków na różne sposoby, a towar, który sprzedają, bywa niekiedy bardzo zanieczyszczony. Choć nieprawdą jest jakoby czysta marihuana była nieszkodliwa. Jej wpływ na rozwijający się organizm bywa zgubny, a u depresyjnych czy lękowych nastolatków wydobywa na wierzch najgorsze rzeczy.

Tu więcej na ten temat:

http://www.rcpsych.ac.uk/expertadvice/translations/polish/konopieindyjskiemarihuana.aspx

I po angielsku:

http://www.talktofrank.com/drug/cannabis#aka=Marijuana

I moje drugie przesłanie: jeśli myślicie, że dziecko zadbane, porządnie wychowane, kochane, z którym się dużo rozmawia i ma niezły kontakt, jest bezpieczne, to nieprawda. To nie jest problem zaniedbanych nastolatków. To jest problem wszystkich nastolatków, bo wszystkie mają z narkotykami kontakt, narkotyki są w każdej szkole albo pod każdą szkołą, można je kupić pod każdym centrum handlowym i spróbować na prawie każdej imprezie. Jedne dzieciaki umieją odmówić, inne chcą zaekspeerymentować. I nie mamy nigdy pewności, czy nasze ukochane dziecko nie postanowiło spróbować tego, co zachwalają w mediach prawie wszyscy, a co ma na wyciągnięcie ręki.

Rodzice, róbcie swoim nastoletnim dzieciom testy i tyle.  Może się uda uniknąć kolejnych tragedii, może się uda uniknąć rozwalonej psychiki u kolejnych młodych ludzi.

 

 

 

 

środa, 23 stycznia 2013, annafryczkowska

Polecane wpisy

  • 13 grudnia 1981

    Noc była mroźna, spałam pod wełnianą kołdrą, którą mama zrobiła z resztek sfilcowanych swetrów. Pod spodem było ciepło, ale nos mi zmarzł, bo okno uchyliłam jes

  • Babstwo razem czyli pink power

    Babstwo? Może być i babstwo. Chociaż ja wolę słowo „siostrzaność”. A może siostrzeństwo? To lekko dyskryminujące, że nie ma kobiecego odpowiednika s

  • Złota Zakładka

    Przeżyłam niezwykłą sobotę. Zaproszono mnie na Targi Książki w Katowicach, gdzie dwa razy w pewnym wyścigu wyprzedził mnie Stephen King.To honor przegrać ztakim

Komentarze
2013/01/23 13:36:50
z ulotki na antydepresantach:

"Myśli samobójcze, pogłębienie depresji lub zaburzeń lękowych
Osoby, u których występuje depresja lub zaburzenia lękowe, mogą czasami mieć myśli o samookaleczeniu lub o popełnieniu samobójstwa. Takie objawy czy zachowanie może nasilać się na początku stosowania leków przeciwdepresyjnych, ponieważ leki te zaczynają działać zazwyczaj po upływie 2 tygodni, czasem później.
Wystąpienie myśli samobójczych, myśli o samookaleczeniu lub popełnieniu samobójstwa jest bardziej prawdopodobne, jeżeli:

u pacjenta w przeszłości występowały myśli samobójcze lub chęć samookaleczenia;
pacjent jest młodym dorosłym; dane z badań klinicznych wskazują na zwiększone ryzyko wystąpienia zachowań samobójczych u osób w wieku poniżej 25 lat z zaburzeniami psychicznymi, którzy byli leczeni lekami przeciwdepresyjnymi.
Jeśli u pacjenta występują myśli samobójcze lub myśli o samookaleczeniu, należy niezwłocznie skontaktować się z lekarzem lub zgłosić się do szpitala.
Pomocne może okazać się poinformowanie krewnych lub przyjaciół o depresji lub zaburzeniach lękowych oraz poproszenie ich o przeczytanie tej ulotki. Pacjent może zwrócić się z prośbą o pomoc do krewnych lub przyjaciół i prosić o informowanie go, jeśli zauważą, że depresja lub lęk nasiliły się lub wystąpiły niepokojące zmiany w zachowaniu."
-
2013/01/23 13:41:50
Twoja tragedia została wykorzystana jako oręż w walce politycznej, niestety.
Tymczasem substancje legalne są nawet trudniej dostępne dla nieletnich, bo handel nimi podlega kontroli.
Paradoksalnie - dzieci z tzw. dobrych rodzin mają często lepszy dostęp do narkotyków, bo mają pieniądze.
Amfetamina bywa popularna w dobrych liceach jako środek ułatwiający podołanie wysokim wymaganiom rodziców i nauczycieli.
-
2013/01/23 13:58:21
claudel6: trochę nie do końca rozumiem cel wstawiania tego pouczenia. Mnie? Innych? Ulotki umiem czytać, lekarz też pouczył, więc przez pierwszych kilka tygodni brania leku antydepresyjnego obserwowaliśmy Stasia szczególnie starannie. Staś zazywał leki antydepresyjne od października, więc mowa tu o trzech miesiącach, nie tygodniach. Był pod dobrą, wydawałoby się, opieką lekarską.
-
2013/01/23 15:04:03
dla rodziców słowniczek


www.narkomania.org.pl/informator/slang


możecie sprawdzić w telefonie, e-mail, GG, i innych
-
2013/01/23 15:39:40
mam pytanie z pozornie innej beczki - jak zrobić taki test u dziecka nie budząc u niego uczucia niesprawiedliwości, zwiększania dystansu (u tych, którzy mają dobry kontakt może się to zmienić), przecież są takie, które faktycznie nie biorą. Martwi mnie to, bo schrzanić co się nabudowało przez lata można w minutę. Uratować dziecko tak, ale obudzić w nim bunt i może nawet działanie odwrotne - jak mi tak wmawiają to i ja spróbuję, niech wiem, za co to wszystko - też można. Nie wiem jak to zrobić, żeby było dobrze.
-
2013/01/23 19:26:17
Pani Anno, bacznie i z wielkim żalem dla Państwa rodziny przyglądam się tej dramtycznej sytuacji poprzez jej obraz w mediach. Chciałabym zapytać czy syn w momecie popełniania samobójstwa był pod wpływem narkotyków? Czy dało się to stwierdzić?
To bardzo ważne dla mnie pytanie do obrazu całości i wyciągnia wniosków na przyszłość przeze mnie jako rodzica, jak również i psychologa.
pozdrawiam,Emilia
-
2013/01/23 19:46:30
zaczelismy rozmawiac z synem o narkotykach powaznie.nie byle jak ,jak dotychczas udajac ze problem to maja i będą mieć inni.rozmawiamy o pani synu.słuchamy piosenek zachęcających młodzież do brania i szukamy sensu ich powstawania. powstaje w domu wiele rozmów, które być może by się nie odbyły, gdyby nie fala dyskusji w mediach.
-
2013/01/24 10:21:23
Kasia - mam ten sam problem - nie zrobiłabym dziecku testu ot tak, bez powodu, profilaktycznie (tak samo jak nie grzebię w jego komórce, komputerze, torbie). Tylko w wypadku gdyby już mnie coś poważnie zaniepokoiło, wtedy tak. Tak jak piszesz - uważam to za wyraz braku zaufania i wrażliwy nastolatek mógłby to właśnie tak odebrać i się buntować. A ja unikam (w miarę możliwości) prowokowania dzieci do buntu, zauważyłam że jeśli mają więcej swobody, paradoksalnie rozsądniej z niej korzystają. Dzieci bardzo kontrolowane, bez rodziców zachowują się jak "spuszczone ze smyczy":)

Różnie bywa. Moja znajoma (około 50 lat, depresja związana być może z menopauzą) popełniła samobójstwo na przepustce świątecznej (święta to czas wyjątkowego napięcia) ze szpitala psychiatrycznego. Mąż mówił, że unikała leków, ale w szpitalu raczej to nie było możliwe.
-
2013/01/24 22:12:22
Pani Aniu... z ogromnym przejęciem oglądałam reportaż Uwagi, w którym Pani wystąpiła opowiadając o tragedii jaka spotkała Pani rodzinę. Prosze przyjąć wyrazy ogromnego współczucia! Postanowiłam , ze napisze do Pani... nie wiem w ogole od czego zacząć. Może tak... Mam brata, w tej chwili ma 25 lat, wiem, ze od 5 lat pali marihuanę. Nie raz zastanawiałam się co zrobić, jak go chronić... On ma tą świadomośc , ze jego rodzina o wszystkim wie, ale on nie potraf pojąc tego, ze to jest szkodliwe. Jest uzależniony. Pani apeluje... drodzy rodzice kupujcie swoim dzieciom testy......... i co dalej? w naszym przypadku zdarzyło się tak, pewnego razu mój brat wrócił do domu po spotkaniu z kolegami. My w domu już wiemy, kiedy on pali.. to po prostu widać... w szczególności po oczach, które się świecą...wpadł do domu, szybka rozmowa, unikał kontaktu wzrokowego... i po paru minutach z tego domu wyszedł. Całkiem przypadkowo będąc w jego pokoju znaleźliśmy leżącą na fotelu w opakowaniu foliowym marihuanę i to nie był jeden gram, ale jakieś 5! zrobiliśmy mu awanturę następnego dnia... tata postawił warunki.,... brat wyraził skruchę powiedział, ze to nie jego... my oczywiście wiedzieliśmy, ze to kłamstwo... powiedział przysięgając ze nigdy wiecej cos takiego sie nie powtórzy. My wiemy, ze brat pali dzień w dzień... ale niech Pani powie co My możemy zrobić................... co możemy zrobić w takiej sytuacji........????????? Kochamy go. co my mamy zrobić z tą wiedzą.... iść na policję donieść na Niego, wygonić go z domu....????!?!?Nie mamy sumienia... Obawiamy sie, ze wyrzucając go z domu on może sobie nie poradzić i zrobić to co zroił Pani syn... czyli popelnić samobójstwo! a tego w życiu byśmy sobie nie darowali! i tu jest ta bezsilność......... nawet jeśli kupilibyśmy te testy to w czym nam to pomoże...? jak my doskonale wiemy, ze on pali...... ale nie reagujemy, w inny sposób niż powtarzaniem mu na okrągło jakie to szkodliwe...Mówię mu, ze rodziców wpędzisz do grobu!!!! Czy możne podać mi Pani jakieś wskazówki... pomóc.. Sytuacja jest okropna....... ale jestem bezsilna wobec tego. Marihuana to coś strasznego, a Ci , którzy mówią, ze to nie uzależnia są po prostu chorzy. Mam nadzieję, ze mój brat w końcu przejży na oczy.... otrząśnie się,,, ale musi zniknąć wśród młodzieży ten mit własnie o tym, ze to nie uzależnia i ze jest nieszkodliwe. Co zrobić w takiej sytuacji, kiedy rodzić wie ze jego dziecko pali..... co Pani by zrobiła..., co zrobiła Pani kolerzanka, która zrobiła test swojemu synowi i okazał się poztywny???
-
2013/01/25 23:02:40
Szanowna Pani
jestem mamą siedemnastoletniego Stasia po bardzo podobnym doświadczeniu z paleniem przez syna marihuany,w ubiegłym roku zakończyliśmy wspólną terapię, co będzie dalej .. nie wiem.Chciałam przekazać Państwu wyrazy głębokiego współczucia i podziękować za mądre,pełne wrażliwości , bardzo potrzebne słowa w tak trudnym dla Państwa okresie
AS
-
2013/01/28 18:23:45
Witam!
Pani Fryczkowska! Mam 31 lat więc jestem dużo starszy niż był Staś ale nie o tym chcę napisać. Legalizacja jest tylko kwestią czasu a to będzie katastrofa. Nie będę rozpisywał się jak szkodliwa jest marihuana i ile żyć zniszczyła. Niszczy tez moje. Palę od około 14 lat. Żałuję że zacząłem. Jestem niewolnikiem trawki i to będzie cud jeśli totalnie mnie nie pogrąży. Doszedłem już do stadium kiedy nie chcę palić. MUSZĘ TO ROBIĆ! Doszedłem też do stadium kiedy nie muszę codziennie ale kiedy przychodzi ten dzień...Jestem strasznie zagubiony a napisanie czegoś sensownego sprawia mi trudność. Pamiętam że kiedyś odczuwałem coś takiego jak szczęście. Dawno temu. Przed trawką. Byłem też wartościowym człowiekiem i nadal jestem. Przynajmniej udaje mi się takiego grać przed dziewczyną, rodziną, znajomymi. Bardzo dużo kłamię. Muszę żeby nie stracić bliskich ludzi. Na odwyk nie pójdę bo stracę pracę. Do specjalisty od uzależnień poszedłem 3 razy i nigdy więcej. Wstydziłem się przyznać że nic jego sesje nie pomagają. Coraz częściej popadam w bardzo niepokojące stany. Nie radzę sobie z emocjami. Powoli tracę moja ukochaną mimo że jest istnym aniołem. Jest mądra i dobra jak mało kto. Mimo to ją tracę! Odradzam sięganie po trawkę. Może jeśli przeżyję i uda mi się kiedyś poskładać wszystko do kupy, napiszę książkę. Ale teraz... Nie zapaliłem od czwartku. To tylko kwestia kilku dni kiedy wpadnę w trans, poustawiam wszystko tak żeby mieć wolną chwilę, okłamię bliskich mi ludzi i zapalę nie mając z tego potem żadnej przyjemności a tylko ekstremalne wyrzuty sumienia. Może i trawka pomaga niektórym i ma właściwości lecznicze (ma) ale w kraju gdzie 20% dorastających dzieci nadaje się pod opiekę psychologa, wprowadzenie legalizacji będzie wyrokiem. Z resztą i tak można dostać ją tak jakby była legalna. Legalizacja nie zmniejszy ilości dealerów ani palaczy. Będzie wręcz odwrotnie.

Jestem nieszczęśliwy tak naprawdę i chciałbym aby więcej ludzi poznało moją historię ale jeśli się ujawnię...Nie ujawnię się. Moje drugie marihuanowe ja nie pozwoli na to. Boję się dnia kiedy poczuję się jak Pani Staś w ostatnim dniu jego krótkiego życia.
-
2013/02/10 19:49:21
Pani Anno,
a jak zareagowała szkola? Czy wprowadzono w szkole specjalny tryb obserwacji? Czy zawiadomiono policję o tym, ze w okolicach szkoły kręcą się dilerzy?
-
2013/02/12 13:03:59
zaniepo.kojona: Gdy test okaże się pozytywny? Od razu trzeba uderzać do najbliższej poradni Monar, oni wiedzą, co robić.
-
2013/02/12 13:08:45
moon234: co do reakcji szkoły - bardzo mnie ona zaskoczyła. Przysłali kondolencje, opublikowali nekrolog, pokazali się na pogrzebie, ale gdy zasygnalizowałam ogromny problem, który jest w szkole, i zaproponowałam, że spotkam się z rodzicami innych uczniów, żeby zrobić coś w kierunku rozwiązania problemu narkomanii w szkole, nie dostałam nawet odpowiedzi. Chyba chodzi o źle pojętą renomę placówki, a nie o rzeczywistą troskę o młode osoby będące pod ich opieką. Na szczęście rodzice uczniów sami się zwrócili do mnie, powiedziałam im, co wiem i zorganizowali się we własnym zakresie.
-
2013/02/12 13:13:35
kasiu.eire, kobieto w kryzysie: w kwestii przeprowadzenia testu na narkotyki u własnego dziecka pewnie nie ma jednego sposobu czy przepisu jak to zrobić w miarę bezkonfliktowo. Każdy rodzic, jeśli cos go niepokoi, na pewno znajdzie jakiś sposób, by dotrzeć do swojego nastoletniego dziecka, by mu pokazać, że gdzie są granice w eksperymentach. Konflikt? Zależy. Wiem jedno: lepiej mieć dziecko obrażone niż martwe. A syn jednej z moich koleżanek, gdy zrobiła mu test i wyszło, że bierze, oznajmił: czekałem, kiedy wreszcie zauważysz. Córka innej z koleżanek z samego strachu, że rodzice zrobią test, przestała palić trawę na imprezach.
-
2013/02/13 11:35:13
To nie takie proste - nie chodzi o "obrażenie" - brak zaufania skutkuje brakiem kontaktu. Czyli dziecko przestaje mówić o swoich problemach albo kłamie, a wtedy robi się niebezpiecznie.

Nie ma pewności, że Monar by pomógł Stasiowi.
-
2013/02/13 16:32:30
Kobieto w kryzysie, gdybyż to było takie proste: brak zaufania równa się brak kontaktu plus kłamstwa. Zaufanie równa się kontakt plus mowienie prawdy. Niestety, przynajmniej drugie twierdzenie często bywa błędne. Czasem zaufanie równa się brak kontaktu plus kłamstwa.
A co do drugiej myśli: gdzie ja mówiłam o pewności? Mówiłam o szansie.