Blog > Komentarze do wpisu

13 grudnia 1981

Noc była mroźna, spałam pod wełnianą kołdrą, którą mama zrobiła z resztek sfilcowanych swetrów. Pod spodem było ciepło, ale nos mi zmarzł, bo okno uchyliłam jeszcze wieczorem. Przy zamkniętym na noc oknie dostawałam klaustrofobii. Na stoliku obok łóżka stał budzik czekając na 8.15, kiedy miał zadzwonić, żebym zdążyła do kościoła na mszę dla młodzieży.

Było jednak sporo wcześniej, gdy poczułam, że ktoś mnie tarmosi za ramię. Nienawidziłam, gdy tata budził mnie w ten sposób. Znowu szarpnął i krzyknął:

- Anka! Wstawaj! Wojna!

Głupi dowcip, chciałam powiedzieć, ale przecież wiedziałam, że tata z wojny nigdy nie żartuje. Jedną już przeżył. Głos drżał mu z przerażenia.

Zaczęłam się trząść. Bałam się podejść do okna.

Ale w końcu podeszłam, żeby je zamknąć. Za szybą wszystko wyglądało jak zawsze. Jak wczoraj.

Na skrzyżowaniu przy kościele stało coś, co nie było czołgiem z filmu o czterech pancernych, lecz czymś dużo większym, nieoswojonym. Przy tym pojeździe przytupywało dwóch chłopaków w zimowych mundurach. Mieli czerwone twarze. Staruszki ślizgały się po oblodzonych chodnikach i spoglądały na żołnierzy przerażone. Pytały o wojnę. Tamci jednak milczeli. Może było za zimno. A może zabronili im odpowiadać. A może wiedzieli tylko tyle, że mają stać przy opancerzonym wozie i przypominać nam, że nastał stan wojenny.

W kościele ludzie śpiewali "Boże coś Polskę". Wszyscy mieli łzy w oczach.

Z naszego bloku podobno zgarnęli w nocy dwóch solidarnościowców, podobno krzyczeli, podobno ktoś uciekał przez okno, kogoś gonili. Wszystko przespałam.

W telewizji co chwila przynudzał facet z żarówiastą głową w okularach, w kółko powtarzano to samo jego przemówienie. Nudził. Tata wyłączył telewizor. Już chyba przestał się bać. Przywykaliśmy.

Wieczorem w telewizji spiker w mundurze, ten, w którym podkochiwała się moja babcia, oznajmił, że z powodu stanu wojennego szkoły zostają na razie zamknięte. Ulżyło mi, bo z powodu wojny nie odrobiłam żadnych lekcji.

A następnego dnia rozpoczęły się najdziwniejsze ferie w moim życiu.

czwartek, 13 grudnia 2012, annafryczkowska

Polecane wpisy

  • Dość proste przesłanie

    W ostatnich dniach dostałam kilkaset listów od rodziców, których dzieci palą/biorą narkotyki i rozwalają sobie życie; od nastolatków zatroskanych,że kolega pali

  • Złota Zakładka

    Przeżyłam niezwykłą sobotę. Zaproszono mnie na Targi Książki w Katowicach, gdzie dwa razy w pewnym wyścigu wyprzedził mnie Stephen King.To honor przegrać ztakim

  • Odłogiem

    Nie, nie idzie mi pisanie. Odrabiam to, co doraźnie daje mi pieniądze, reszta leży odłogiem. Cokolwiek pomyślę, wydaje się albo zbyt błahe, by to ujmować w słow

Komentarze
nudniejszy
2012/12/13 21:48:56
Wszyscy piszą że było zimno, ja tego akurat nie pamiętam... tzn. nie kojarzę tego z tym dniem. Może dlatego że tak wcześnie nie wstałem.
-
2012/12/13 23:18:39
Nudniejszy, pamiętam lód na chodnikach, nieposypany piaskiem, dozorcy też chyba z powodu wojny stwierdzili rano, że nie warto posypywać i dłonie zmarznięte w drodze do koscioła. I nieszczęsnych wojaków skupionych wokół koksowników. Nawet jeśli później wstałeś, to też nieźle mroziło. Ja za to nie pamiętam braku teleranka, bo właściwie nigdy go nie oglądałam.
-
nudniejszy
2012/12/13 23:21:05
Może po prostu w Katowicach nie było tak zimno ;)
-
2012/12/13 23:32:17
No i tak... A potem nie było lepiej - do wszystkiego mozna przywyknąć, ale... po co? Mader
-
2012/12/14 02:02:00
to nam się obu na wspomnienia zebrało. Ja zawsze tej nocy słucham muzyki, jak wtedy, i myślę o tej grudniowej nocy.
U nas też było zimno, siarczyste mrozy i straszna zima.
-
2012/12/18 18:19:21
No właśnie. Tyle lat minęło, a człowiek tak dokładnie pamięta. Niewiele jest takich dni, które utrwaliły się punkt po punkcie.
-
2013/01/10 12:49:51
ja pamiętam czołgi na ulicach...Ojciec mi na rękach przez okno pokazał i powiedział, abym zapamiętała. Zapamiętałam. Do dziś mam awersję do polityków, którzy chcą skłócić naród bo wojnę bratobójczą uważam za najgorszy rodzaj jakiejkolwiek wojny.