Blog > Komentarze do wpisu

Moje odkrycie: Galicja

Są miasta i miasteczka, gdzie człowiek od razu zaczyna myśleć, że życie jest bez sensu i że po co się wysilać, skoro koniec jest znany od początku. Inne, tak przytłaczające rozmiarem i tłumem, że aż dziw, że nie zgniotą, nie wdepczą w asfalt. Są wreszcie takie, szczególnie dla mnie ważne, gdzie od razu chce się tworzyć, wymyślać, klecić historie, rozłożyć laptopa na parapecie, by patrząc na pejzaż kreować nowe światy. I właśnie w ostatni weekend znalazłam takie miejsce, nieoczekiwanie, niespodziewanie, to miał być przecież jeszcze jeden wyjazd na panel pisarski podczas Nocy Galicyjskich, a tu takie odkrycie.

Sanok. Miasteczko w Galicji. Położone na wzgórzu, zewsząd otoczone pięciogwiazdkowymi widokami na San i góry, a w środku starannie odrestaurowane kamienice siedemnastowieczne, dziewiętnastowieczne, secesyjne, bardzo dobre rzeźby z czasów komunizmu, trochę gorsze budynki współczesne, ale wiele potrafię wybaczyć tym uprzejmym ludziom, urocze kawiarenki (prawie ich tu tyle co we włoskich miasteczkach), przewrotnie różowy ratusz, świetnie odrestaurowany zamek z dwiema galeriami klasy światowej.

I nawet obiad z władzami miasta i starostwa okazał się nie sztywną oficjałką, lecz miłą pogawędką jak ze starymi (a właściwie młodymi, bo tu rządzą młodzi ludzie) znajomymi, którzy czytają podobne rzeczy i zakochani są po uszy w Sanoku i okolicach.

A wracając do sanockich galerii światowej klasy: w tutejszym zamku znajduje się zbiór ikon, największy w Europie Zachodniej, zaiste imponujący, kilkaset lat tej sztuki, do tego zrekonstruowany ikonostas i bardzo kompetentna przewodniczka, której opowieści o tym malarstwie słuchało się jak najlepszej powieści.

A druga galeria... Beksiński w większych dawkach zawsze powoduje u mnie strach i trwogę, sięga głęboko, nie wiem nawet, czy nie za głęboko, ale czasem trzeba przeczesać się również w środku.

Zdzisław Beksiński zapisał w testamencie wszystko, co do niego należało, miejscowemu muzeum. Nie bez przyczyny, bo po pierwsze: ewentualni spadkobiercy z rodziny już nie żyli, a po drugie: tu się urodził, wychował i mieszkał, tu go kochano i ceniono. Galeria Zdzisława Beksińskiego, piewcy śmierci, została otwarta w zeszły piątek, 18 maja. Poza obrazami Beksińskiego, zdjęciami, grafikami i rzeźbami ze wszystkich okresów twórczości mamy tu również  liczne filmy, jego zrekonstruowaną pracownię z ulotkami do jedzenia na wynos, z rzędem błękitnych lamp, biurkiem i imponującym zbiorem CD (czego słuchał człowiek, który tak malował?).

Nie zdążyłam obejrzeć najlepszego ponoć skansenu w Polsce, czyli Miasteczka Galicyjskiego, ale na szczęście, powodowana miłością od pierwszego wejrzenia, zaplanowałam sierpień w Sanoku, kiedy nasycę się po brzegi i obejrzę co chcę w czasie, jaki na to potrzebny, bo wcale mi się nie chce w Sanoku spieszyć.

Nie ja jedna się zakochałam w tej okolicy, bo pomieszkuje tu i znany pisarz Jacek Komuda, wraca tu co chwila aktor i śpiewak Lech Dyblik, na kolejny tydzień została w okolicy pisarka Manula Kalicka. A inni jeszcze tu zapewne nie trafili.

No to do zobaczenia.

 

PS. A sam panel pisarek podczas Nocy Galicyjskich, goszczące nas osoby i inne wspaniałości świetnie opisała pisarka i współpanelowiczka Mariola Zaczyńska:

http://gryzipiorek.blogspot.com/2012/05/od-lewej-mariola-zaczynska-magdalena.html

 

środa, 23 maja 2012, annafryczkowska
Tagi: Sanok

Polecane wpisy

  • Dość proste przesłanie

    W ostatnich dniach dostałam kilkaset listów od rodziców, których dzieci palą/biorą narkotyki i rozwalają sobie życie; od nastolatków zatroskanych,że kolega pali

  • Staś

    W moim, naszym życiu stało się coś bardzo trudnego. Może najtrudniejszego dla człowieka. Rodzica. Nie jest mi łatwo o tym opowiadać, każda rozmowa, kazdy wywiad

  • 13 grudnia 1981

    Noc była mroźna, spałam pod wełnianą kołdrą, którą mama zrobiła z resztek sfilcowanych swetrów. Pod spodem było ciepło, ale nos mi zmarzł, bo okno uchyliłam jes

  • Portrety dwa

    Idąc tropem blurba Mariusza Szczygła z okładki książki Magdaleny Grzebałkowskiej należy powiedzieć, że: najlepsze, co może się przydarzyć wybitnemu człowiekowi

  • Z braku ciekawszego zajęcia...

    Postanowiłem coś napisać w blogu i potraktować tę czynność jako rozrywkę. Na bardziej wyszukane formy rozrywki jakoś nie mam ochoty. Telewizja mnie nudzi, książ

Komentarze
2012/05/24 12:09:54
Widzę, że ten Sanok trochę jak mój Donegal. Gdybym miała mieszkać w Polsce, wrócić, takich miejsc bym właśnie szukała. Zapisuję w pamięci, na pewno tam kiedyś zawitam. Odbiegając od tematu, słyszałaś odeskie piosenki Dyblika? Niedawno znajoma mi pokazała na YouTube, świetne
-
2012/05/24 12:33:45
Kasiu, w Sanoku podczas Nocy Galicyjskich byłyśmy na koncercie Dyblika z jego odeskimi pieśniami. Spłakałam się, bo coś mi w duszy połaskotał. Sanok mógłby być niezłym miejscem do mieszkania. Jeśli Twój Donegal taki, to udało Ci się.